Kategorie

Sprawdź również moje produkty

TSH a wypadanie włosów – co może mieć wspólnego tarczyca z kondycją włosów?

TSH a wypadanie włosów – kobieta trzymająca grzebień, na którym widać wypadające włosy

Tarczyca wpływa na tempo wielu procesów zachodzących w organizmie. Ma znaczenie dla metabolizmu, gospodarki energetycznej i tego, jak organizm utrzymuje swój codzienny rytm. Włosy również mają własny cykl: rosną, przechodzą w fazę spoczynku, a następnie wypadają. Jeżeli w organizmie pojawia się zaburzenie, które wpływa na ten cykl, włosy mogą na nie zareagować.

Chciałabym tutaj jasno zaznaczyć jedną rzecz: włosy rzadko reagują natychmiast. Bardzo często zwiększone wypadanie pojawia się dopiero po pewnym czasie. Czasem mija kilka tygodni, a nierzadko około dwóch czy trzech miesięcy od momentu, w którym w organizmie coś się zmieniło.

Dlatego obserwacja: „jeszcze niedawno wszystko było dobrze, a teraz nagle włosy wypadają” nie zawsze od razu prowadzi nas do przyczyny. W wywiadzie często trzeba cofnąć się o kilka tygodni albo miesięcy i sprawdzić, co działo się wtedy.

Jeżeli zaburzenia pracy tarczycy rzeczywiście wpływają na włosy, pacjenci najczęściej zauważają zwiększone, bardziej rozlane wypadanie. Włosy mogą również stać się bardziej suche, delikatne albo łamliwe, a odrost może wydawać się wolniejszy.

Nie jest to jednak zestaw objawów charakterystyczny wyłącznie dla tarczycy. Podobne zmiany mogą pojawiać się przy wielu innych problemach. Dlatego sam wygląd włosów nie daje nam odpowiedzi: „to na pewno tarczyca”.

I właśnie tutaj pojawia się temat TSH.

TSH- co to właściwie jest?

TSH to hormon produkowany przez przysadkę mózgową. Najprościej można powiedzieć, że jest sygnałem sterującym wysyłanym do tarczycy.

Jeżeli organizm potrzebuje większej produkcji hormonów tarczycy, poziom TSH może wzrastać. Jeżeli hormonów jest dużo, TSH zwykle się obniża.

Warto przy tym pamiętać, że TSH nie jest hormonem produkowanym przez samą tarczycę. Mimo to jest bardzo czułym wskaźnikiem działania całego układu przysadka–tarczyca i właśnie dlatego najczęściej stanowi podstawowe badanie wykonywane przy podejrzeniu zaburzeń jej pracy. U większości osób prawidłowe TSH jest dobrą informacją i przemawia za prawidłową czynnością tarczycy.

Nie oznacza to jednak, że każdy problem z włosami możemy zakończyć zdaniem: „TSH jest w normie, więc wszystko jest dobrze”. Jeśli włosy nadal wypadają, trzeba po prostu zastanowić się również nad innymi możliwymi przyczynami.

Czasem lekarz może też zdecydować o rozszerzeniu diagnostyki tarczycy. Wszystko zależy od wyniku TSH, objawów, wywiadu oraz całej sytuacji klinicznej.

FT4 i FT3 - kiedy patrzymy szerzej? Co oznaczają FT4 i FT3?

FT4 i FT3 to wolne frakcje hormonów tarczycy. FT4 jest głównym hormonem produkowanym przez tarczycę i w organizmie może być przekształcany do T3, czyli formy bardziej aktywnej biologicznie. Nie traktowałabym jednak FT4 i FT3 jako badań, które każda osoba z wypadającymi włosami powinna automatycznie wykonywać razem z TSH.

Najczęściej zaczynamy właśnie od TSH. Jeżeli wynik jest nieprawidłowy albo lekarz widzi inne wskazania, diagnostyka może zostać rozszerzona o FT4, a w określonych sytuacjach również o FT3.

FT3 ma szczególne znaczenie między innymi przy podejrzeniu nadczynności tarczycy. Przy podejrzeniu niedoczynności zdecydowanie większe znaczenie mają zazwyczaj TSH i FT4. Nie chodzi więc o wykonywanie jak największej liczby badań „na wszelki wypadek”. Chodzi o to, żeby badania miały konkretny sens i odpowiadały na konkretne pytanie.

TSH w normie, a włosy nadal wypadają- jak to rozumieć?

To sytuacja, którą widzę naprawdę często. Pacjentka przychodzi i mówi: „Sprawdziłam TSH, jest w normie, a włosy nadal lecą”. I tutaj warto powiedzieć jasno: prawidłowe TSH zazwyczaj przemawia przeciwko typowym, pierwotnym zaburzeniom pracy tarczycy. W takiej sytuacji nie zakładam od razu, że „to na pewno tarczyca, tylko badania tego nie pokazują”.

Zaczynam raczej patrzeć szerzej. Pytam, kiedy dokładnie zaczęło się wypadanie, czy było poprzedzone infekcją, dużym stresem, zabiegiem, odchudzaniem, zmianą sposobu żywienia, przyjmowaniem nowych leków albo innym obciążeniem dla organizmu.

Sprawdzam też, czy wypadanie jest rozlane, czy dotyczy konkretnych okolic, czy pojawia się odrost i jak wygląda obraz skóry głowy.

Jeżeli wywiad albo objawy rzeczywiście sugerują, że warto wrócić do tematu tarczycy, wtedy dalszą diagnostykę należy omówić z lekarzem. Są również szczególne sytuacje, w których samo TSH może nie wystarczyć, ale nie jest to reguła dotycząca każdej osoby z wypadającymi włosami.

W praktyce znacznie częściej trzeba po prostu odpowiedzieć sobie na pytanie: czy tarczyca rzeczywiście jest tutaj głównym problemem, czy może tylko jednym z wielu tropów.

Co może pokazać trychoskopia?

Trychoskopia jest bardzo pomocnym badaniem, ale również ona ma swoje granice. Dzięki niej mogę ocenić między innymi, czy obraz bardziej przypomina rozlane wypadanie telogenowe, czy pojawiają się cechy miniaturyzacji włosów charakterystyczne dla łysienia androgenowego, jak wygląda skóra głowy i czy widoczny jest odrost.

Nie mogę jednak spojrzeć w trychoskop i powiedzieć: „te włosy wypadają przez tarczycę”. Nie istnieje jeden charakterystyczny obraz trychoskopowy, który pozwalałby wskazać właśnie tarczycę jako przyczynę. Trychoskopia pomaga więc określić mechanizm i charakter wypadania, natomiast przyczynę ustalamy na podstawie całego obrazu: wywiadu, badań, objawów oraz- jeżeli jest taka potrzeba- konsultacji lekarskiej. To ważne rozróżnienie.

Kiedy tarczyca rzeczywiście staje się jednym z głównych podejrzanych?

Są sytuacje, w których wszystko zaczyna się ze sobą układać. Badania pokazują zaburzenie czynności tarczycy, pojawiają się również inne objawy, a moment rozpoczęcia wypadania włosów pasuje czasowo do tego, co działo się w organizmie. Wtedy tarczyca rzeczywiście może być jednym z istotnych czynników odpowiedzialnych za problem.

W takiej sytuacji najważniejsze jest jednak właściwe rozpoznanie i leczenie zaburzenia hormonalnego. Pielęgnacja czy terapia trychologiczna mogą wspierać skórę głowy i włosy, ale nie zastąpią leczenia przyczyny. Jest też druga sytuacja. Ktoś widzi TSH na granicy normy albo minimalnie poza zakresem i od razu dochodzi do wniosku: „to przez tarczycę”.

Tymczasem w badaniu i wywiadzie okazuje się, że mechanizm wypadania wygląda zupełnie inaczej albo pojawia się kilka innych, znacznie bardziej prawdopodobnych czynników. Dlatego nie lubię odpowiedzi na skróty. W przypadku włosów bardzo łatwo przywiązać się do jednego wyniku i próbować dopasować do niego cały problem. A organizm rzadko działa w tak prosty sposób.

Co możesz zrobić na co dzień, zanim ustalimy przyczynę?

Dopóki nie wiemy, dlaczego włosy zaczęły wypadać, nie ma sensu testować na skórze głowy wszystkiego naraz. Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie przewidywalna, spokojna pielęgnacja.

Myj włosy tak często, jak tego potrzebujesz. Unikaj bardzo gorącej wody, mocnego szorowania skóry i agresywnego traktowania włosów podczas suszenia czy rozczesywania.

Nie zmieniaj również całej pielęgnacji co kilka dni. Jeśli jednocześnie wprowadzimy pięć nowych kosmetyków, bardzo trudno później powiedzieć, co rzeczywiście pomogło, a co tylko dodatkowo podrażniło skórę.

I jeszcze jedna ważna rzecz- czas. Jeżeli wypadanie było reakcją organizmu na zaburzenie, chorobę czy inne obciążenie, włosy potrzebują czasu również na powrót do swojego prawidłowego cyklu. To nie jest proces, który można wiarygodnie ocenić po tygodniu.

Podsumowanie

TSH jest podstawowym i bardzo ważnym badaniem przy ocenie czynności tarczycy. U większości osób prawidłowy wynik przemawia przeciwko typowym zaburzeniom jej pracy.

W zależności od wyniku TSH, objawów i całej sytuacji lekarz może zdecydować o rozszerzeniu diagnostyki o FT4, a w określonych przypadkach również FT3.

Jeżeli jednak włosy wypadają mimo prawidłowych wyników tarczycowych, nie warto za wszelką cenę próbować udowodnić, że przyczyną nadal musi być tarczyca. Wypadanie włosów ma wiele możliwych źródeł i właśnie dlatego tak ważne są dobry wywiad, badanie skóry głowy oraz właściwie dobrana diagnostyka.

Trychoskopia pomaga mi ocenić, z jakim typem problemu mamy do czynienia i jak wygląda aktualna sytuacja mieszków włosowych. Nie zastępuje jednak diagnostyki lekarskiej i sama nie wskazuje konkretnej choroby hormonalnej jako przyczyny.

Dopiero połączenie tych wszystkich informacji pozwala dobrać działania naprawdę sensownie- zarówno pielęgnację i rutynę domową, jak i terapię trychologiczną dopasowaną do tego, co rzeczywiście dzieje się ze skórą głowy i włosami.

Moje social media

Udostępnij