Kategorie

Sprawdź również moje produkty

Jakie witaminy wspierają wzrost i kondycję włosów?

kapsułki z witaminy obok włosów

W gabinecie często tłumaczę, że włosy nie rosną „same z siebie”. Żeby były mocne, elastyczne i dobrze odrastały, organizm musi mieć odpowiednie warunki do ich budowania. Jeśli tych warunków brakuje, włosy zwykle pokazują to dość szybko. I właśnie dlatego warto wiedzieć, które witaminy rzeczywiście wspierają ich wzrost i kondycję.

Lubię ten temat od razu uporządkować. Witaminy mogą wspierać wzrost i kondycję włosów, ale nigdy nie są szybkim rozwiązaniem. To nie tak, że sięgasz po suplement i po kilku dniach wszystko wraca do normy. Jeśli problem rzeczywiście wynika z niedoboru, organizm potrzebuje czasu, żeby odbudować zapasy, a włosy potrzebują jeszcze więcej czasu, żeby to pokazać. Dlatego w gabinecie nie myślę o witaminach jak o prostym sposobie na wszystko, tylko jak o jednym z ważnych elementów całej układanki.

Czy witaminy naprawdę wpływają na włosy?

Tak. Włosy są bardzo wrażliwe na to, co dzieje się w organizmie. Kiedy pojawiają się niedobory, ciało zaczyna oszczędzać zasoby tam, gdzie nie są one niezbędne „na już, teraz”. I właśnie dlatego włosy często schodzą na dalszy plan. To, co widzisz na głowie, bywa po prostu odbiciem tego, że organizm próbuje poradzić sobie z czymś ważniejszym.

W praktyce oznacza to, że przy niedoborach włosy mogą rosnąć wolniej, stawać się cieńsze, bardziej kruche albo wypadać bardziej niż zwykle. U jednej osoby dominować będzie osłabienie długości, u innej problem z odrostem, a u jeszcze innej większe wypadanie włosów. I właśnie dlatego nie da się uczciwie powiedzieć, że jedna witamina załatwi wszystko.

Kiedy w gabinecie myślę o niedoborach?

Najczęściej wtedy, gdy włosy wyraźnie zmieniają swoją jakość. Stają się bardziej matowe, tracą sprężystość, wolniej odrastają albo po prostu trudniej wracają do swojej dawnej formy. Czasem wypadanie włosów jest pierwszym sygnałem, a czasem towarzyszy mu też pogorszenie kondycji skóry głowy albo ogólne osłabienie organizmu.

Nie chodzi o to, żeby na podstawie kilku objawów stawiać sobie diagnozę. Bardziej o to, żeby zauważyć jedną rzecz: włosy rzadko psują się same z siebie. Jeśli problem trwa dłużej, nie szukam jednego modnego składnika. Zastanawiam się raczej, czy organizm ma z czego prawidłowo budować włos i czy nie ma niedoborów, które spowalniają ten proces.

Witamina D

Jeśli miałabym wskazać jeden składnik, który naprawdę często wraca w rozmowach o włosach, byłaby to witamina D. Jej niedobór dość często pojawia się przy różnych typach wypadania włosów, także wtedy, gdy problem trwa dłużej i włosy nie wracają do swojej dawnej kondycji tak, jak powinny.

Przy realnym niedoborze skutki mogą być na włosach bardzo widoczne. Jeśli jednak poziom witaminy D jest prawidłowy, dokładanie suplementu „na wszelki wypadek” zwykle nie rozwiązuje problemu. I właśnie to staram się pacjentom tłumaczyć: nie chodzi o to, żeby brać więcej, tylko żeby wiedzieć, czy jest po co.

W diecie witamina D pojawia się przede wszystkim w tłustych rybach, żółtkach jaj i tranie. Duże znaczenie ma też synteza skórna, czyli ekspozycja na słońce.

Witaminy z grupy B - ale nie tylko biotyna

Wokół witamin z grupy B narosło bardzo dużo uproszczeń. Zwłaszcza wokół biotyny. A ja wolę patrzeć na ten temat szerzej. To grupa składników, które wspierają metabolizm komórek, produkcję energii i procesy odnowy. Dla włosów ma to znaczenie, bo mieszek włosowy jest strukturą bardzo aktywną metabolicznie.

Biotyna (B7)

Biotyna rzeczywiście ma znaczenie dla włosów. Bierze udział w metabolizmie składników odżywczych i pośrednio wspiera wytwarzanie keratyny, czyli podstawowego budulca włosa. Problem polega na tym, że internet zrobił z niej witaminę na wszystko.

W gabinecie często spotykam osoby, które już suplementują biotynę, a włosy nadal wypadają albo nie poprawiają się tak, jak oczekiwały. To dobrze pokazuje jedną rzecz: biotyna ma sens wtedy, kiedy rzeczywiście istnieje jej niedobór albo konkretna sytuacja, która uzasadnia suplementację. Sam problem z włosami nie oznacza jeszcze, że to właśnie biotyny brakuje najbardziej.

Jeśli chcesz wspierać dietę, biotynę znajdziesz m.in. w żółtkach jaj, migdałach, orzechach, łososiu i nasionach.

Witamina B5

Witamina B5, czyli kwas pantotenowy, rzadziej pojawia się w popularnych rozmowach o włosach, a szkoda. To składnik ważny dla produkcji energii i prawidłowej pracy komórek. Dla włosów i skóry głowy ma to szczególne znaczenie, bo mieszek włosowy jest miejscem bardzo energochłonnym.

Nie robiłabym z witaminy B5 głównej bohaterki terapii włosów, ale zdecydowanie traktuję ją jako składnik wspierający ogólną kondycję tkanek, także skóry głowy. Dobrym źródłem są na przykład pieczarki, awokado, soczewica, nasiona słonecznika i jaja.

Witamina B12

Witamina B12 ma znaczenie przede wszystkim dla tworzenia czerwonych krwinek, pracy układu nerwowego i syntezy DNA. Dla włosów jest ważna dlatego, że mieszki włosowe potrzebują dobrze odżywionej i dotlenionej tkanki, żeby pracować prawidłowo. Jeśli B12 naprawdę brakuje, odbija się to nie tylko na samopoczuciu, ale czasem także na włosach.

W diecie witaminę B12 znajdziesz głównie w rybach, jajach, mięsie i nabiale.

Witamina A i witamina E

Witamina A

Witamina A bierze udział w procesach wzrostu, różnicowania komórek i utrzymania prawidłowej pracy tkanek. Dla skóry głowy to ważne, bo skóra potrzebuje sprawnej odnowy i właściwej pracy gruczołów łojowych. Jeśli jej brakuje, może gorzej radzić sobie z regeneracją i ochroną.

Tutaj zawsze dodaję jedno ważne zastrzeżenie: z witaminą A trzeba uważać. Niedobór nie jest dobry, ale nadmiar też potrafi szkodzić. To nie jest witamina, którą suplementuje się ot tak „na ładniejsze włosy”, bo zbyt wysokie dawki również mogą pogorszyć ich stan.

Jeśli chcesz wspierać nią dietę, warto sięgać po produkty takie jak wątróbka, żółtka jaj, dynia, marchew czy jarmuż.

Witamina E

Witamina E działa przede wszystkim jako antyoksydant. Chroni komórki przed stresem oksydacyjnym, a to ma znaczenie także w obrębie skóry głowy. Witamina E nie pobudza wzrostu włosów bezpośrednio, ale mniej przeciążona, lepiej chroniona skóra głowy zwykle daje im lepsze warunki.

To składnik, który traktuję bardziej jako wsparcie środowiska skóry niż jako główny napęd wzrostu. Myślę o nim zwłaszcza wtedy, gdy zależy mi na ochronie komórek i pracy z przeciążoną skórą głowy.

W diecie znajdziesz ją m.in. w migdałach, pestkach słonecznika, oliwie z oliwek i awokado.

Witamina C- nie tylko na odporność

Witamina C wspiera kilka procesów, które dla włosów są naprawdę ważne.

Po pierwsze, bierze udział w syntezie kolagenu, czyli białka ważnego dla struktury skóry. Po drugie, poprawia wchłanianie żelaza niehemowego z diety, a żelazo bardzo często wraca w rozmowach o włosach.

I to jest dla mnie najważniejsze: witamina C działa w tle, ale adresuje bardzo konkretną rzecz. Bez niej dieta bogata w żelazo nie daje tak samo dobrych wyników.

W codziennym jedzeniu warto szukać jej m.in. w papryce, kiwi, natce pietruszki, brokułach i owocach jagodowych.

Kwasy tłuszczowe omega-3

Omega-3 to nie witamina, ale celowo umieszczam je w tym artykule, bo w kontekście włosów naprawdę warto o nich wspomnieć. To grupa kwasów tłuszczowych, których organizm nie potrafi wytworzyć sam, więc musi dostawać je z diety.

Dla włosów omega-3 mają znaczenie z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, wspierają barierę lipidową skóry głowy i samego włosa, co oznacza lepszą ochronę przed przesuszeniem. Włosy, które wyglądają na suche i matowe, a jednocześnie nie reagują na zmianę kosmetyków, czasem po prostu nie dostają wystarczająco dobrych tłuszczów od wewnątrz.

Po drugie, omega-3 mają właściwości przeciwzapalne. A stan zapalny wokół mieszków włosowych to coś, co w gabinecie widzę naprawdę często i co potrafi spowalniać wzrost włosów albo nasilać ich wypadanie. Nie twierdzę, że sam suplement rozwiąże taki problem, ale odpowiednia podaż omega-3 pomaga tworzyć lepsze warunki dla mieszków, szczególnie gdy skóra głowy jest przeciążona.

W diecie najlepszym źródłem omega-3 są tłuste ryby: łosoś, makrela, sardynki, śledź. Znajdziesz je też w siemieniu lnianym, orzechach włoskich i oleju rzepakowym, choć warto wiedzieć, że forma roślinna (ALA) nie jest tak dobrze przyswajalna jak ta z ryb (EPA i DHA).

Co jeszcze, poza witaminami, bardzo często ma znaczenie?

Tutaj chcę być uczciwa: gdybym zatrzymała się tylko na witaminach, ten artykuł byłby niepełny. Włosy bardzo często reagują także na poziom żelaza, cynku, ilość białka w diecie i ogólną dostępność energii.

To ważne, bo czasem ktoś suplementuje kilka witamin, a problem dalej trwa. Nie dlatego, że nie działają, tylko dlatego, że organizm nie ma podstawowych materiałów budulcowych. I właśnie dlatego zawsze patrzę szerzej niż na jeden, szczególnie ten aktualnie modny, składnik.

I jeszcze jedno- nawodnienie. Powtarzam to wszystkim moim pacjentom: minimum dwa litry wody dziennie. Bez tego nawet najlepsza dieta i suplementacja nie zadziałają tak, jak powinny.

Dlaczego nie polecam suplementacji na ślepo?

Bo włosy nie reagują na modę ani na aktualnie popularne witaminy. Włosy reagują na realne potrzeby organizmu.

Jeśli brakuje witaminy D, żelaza czy B12, uzupełnienie niedoboru może mieć sens. Jeśli poziomy są prawidłowe, dokładanie kolejnych kapsułek często niewiele wnosi, a czasem potrafi nawet zaszkodzić. Dobrym przykładem jest właśnie witamina A, przy której nadmiar również może pogarszać stan włosów.

Dlatego nie lubię podejścia „na włosy biorę wszystko”. Wolę sprawdzić, czego naprawdę potrzebuje organizm, i dopiero wtedy układać plan. Takie podejście jest bardziej przewidywalne i zwyczajnie rozsądniejsze.

Jak podejść do tego rozsądnie?

Najpierw porządek w podstawach: jedzenie, sen, rytm dnia, regularne posiłki i cykliczna pielęgnacja. Potem, jeśli problem trwa albo włosy wyraźnie zmieniają swoją jakość, warto sprawdzić badania i ocenić, czy rzeczywiście wchodzimy w temat niedoborów.

Dopiero wtedy suplementacja ma sens. Nie jako odruch, tylko jako odpowiedź na konkretną potrzebę.

Podsumowanie

Witaminy mogą realnie wspierać wzrost i kondycję włosów, ale największy sens mają wtedy, gdy odpowiadają na konkretną potrzebę organizmu. Dla jednych kluczowa będzie witamina D, dla innych B12, dla jeszcze innych nie witamina, tylko żelazo, białko albo wsparcie przy problemie androgenowym, gdzie czasem rozważam też Saw Palmetto.

Nie chodzi więc o to, żeby brać więcej. Chodzi o to, żeby wiedzieć, co naprawdę ma znaczenie w Twojej sytuacji. I właśnie od tego zawsze warto zacząć.

Moje social media